Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toni gard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toni gard. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2015

Podróże małe i duże...

Lubicie podróżować? Aktywniej spędzać weekendy poza domem? Albo wybieracie się często na dłuższe wojaże? To jesteście szczęściarzami :)) Nie ma nic przyjemniejszego, niż gdy czas na to pozwala, wsiąść w auto i poznawać nowe miejsca i ludzi. Lubię te momenty, gdy chociaż na chwilę mogę zapomnieć o zabieganym dniu, odetchnąć, odpocząć, nie myśleć o problemach. Dlatego tak cieszę się każdym jednym wyjazdem czy wycieczką. Tymbardziej, gdy jest to czas spędzony z moją ukochaną osobą przy boku :) Majówka, którą mamy, to dobry czas na to, żeby choć na troszkę wyrwać się z domu, mimo tego, że pogoda nas niestety nie rozpieszcza...



Ale ale, ten post nie będzie tylko o tym, że podróże i zwiedzanie to moje ulubione sposoby na spędzanie czasu wolnego. Bo my, drogie Panie, zawsze musimy czuć się i wyglądać znakomicie, nawet będąc poza domem, dlatego dzisiaj pokażę Wam moje małe kosmetyczne szaleństwa, które idealnie sprawdzają się w podróży. :)) Oczywiste jest chyba to, że na wyjazdy nie lubię tachać ze sobą tony kosmetyków pielęgnacyjnych, więc ograniczam wszystko do minimum. Mojej skórze też nie stanie się żadne kuku, jeśli przez kilka dni, tydzień lub dłużej nie będę jej smarować ulubionym kremem, dlatego chętnie biorę 'kosmetyki zastępcze'.



Mam już swoje ulubione i sprawdzone miniaturki kosmetyków, które idealnie mieszczą się w podróżnej, małej kosmetyczce. Zachęcam Was do zbierania różnego rodzaju próbek i miniaturek, potem będą one idealne właśnie tak jakiś wyjazd. Swoje bazowe wycieczkowe produkty mam głównie z Sephory i Clinique, ale dzięki kosmetykom z <kalendarza adwentowego> z Douglasa w moje ręce wpadły też całkiem nowe produkty. 
Dzisiaj, na szybciutko pokażę Wam różne produkty, z których może będziecie same chciały coś wypróbować i zabrać na jakiś wyjazd...




Na pierwszy ogień idą kosmetyki, które najczęściej zabieram ze sobą. Więcej mi nie trzeba, poza pojedynczymi dodatkami, jak na przykład płatki kosmetyczne, czy chusteczki peelingujące. 

Clinique, Anti-Blemish Solution, Clarifying Lotion, czyli inaczej tonik oczyszczający do twarzy. Bardzo lubię produkty 3 Kroków Clinique, i ten też pochodzi właśnie z takiego zestawu. Płyn jest oczyszczający, rozświetlający, złuszcza martwy naskórek i redukuje ilość wydzielanego sebum. 

Sephora, 2 in 1 Waterproof Eye Makeup Remove Gel, czyli inaczej żel do demakijażu oczu. Odrobina wystarczy na wacik, i makijaż zmyty. Lubię produkty pielęgnacyjne Sephory. Są naprawdę godne polecenia. 
Sephora, Waterproof Eye Makeup Remover, dwufazowy płyn do zmywania makijażu oczu, mój ulubieniec, który regularnie kupuję też w wersji pełnowymiarowej. Żaden makijaż nie jest mu straszny. :)
Clinique, Ani-Blemish Solution Treatment, beztłuszczowy preparat nawilżający, zmniejsza skłonność do powstawania wyprysków, nawilża i łagodzi skórę. Bardzo dobry do stosowania na noc, po dokładnym oczyszczeniu buzi.
Sephora, Instant Moisturizer Cream, lekki krem nawilżający do twarzy i szyi. Polubiłam go bardzo, zużyłam też już kilka pełnowymiarowych opakowań. Krem rzeczywiście jest leciutki, nie zapycha, ładnie nawilża. 
Sephora, Supreme Body Lotion, nawilżające mleczko do ciała, ma taki sam zapach, jak moje ulubione sephorowskie masło do ciała. Tubka niby mała, ale spokojnie starczy na wyjazd. 
Sephora, Instant Depuffing Gel, żel pod oczy, usuwający oznaki zmęczenia. Przeźroczysty, miły dla okolic oka żel, który pozwoli nam na mały relaksik i odpoczynek z wieczora.
Clinique, All About Eyes, krem pod oczy, który stał się jednym z moich ulubionych. Na pewno kiedyś zainwestuję w pełnowymiarowe opakowanie. Miniaturka i tak starcza na bardzo długo. 


Te kosmetyki najczęściej biorę ze sobą na wyjazd. To była taka moja bazowa, pielęgnacyjna mini kosmetyczka. W sumie oprócz kilku kosmetyków do makijażu więcej mi nie potrzeba, ale dzięki kalendarzowi adwentowemu z Douglasa poznałam kilka nowych produktów, które też dobrze poradzą sobie podczas jakiegoś szalonego wypadu. 




Jak widzicie, jest ich cała masa, dla każdego, co innego. No więc przedstawiam...
Douglas, Hair Repair Shampoo, proteinowy szampon regenerujący, ażeby i nasze włosy cieszyły się wyjazdem :) Tubka akurat na wyjazd. 
Douglas, Beauty System, Seathalasso Shower Gel, żel pod prysznic, który pachnie bardzo świeżo, morsko i ładnie się pieni. Dostałam kiedyś pełnowymiarowy produkt, ale jednak jest za drogi, bym chciała go kupić sama ;)
Venus, Cleansing Milk, mleczko kosmetyczne, nie zmywałam nim makijażu, ale będzie fajnie się nadawał do ogólnego odświeżenia buzi. Produkt, który u nas jest niedostępny, więc tymbardziej miło przetestować. 
Douglas, Beauty System, Seathalasso Body Lotion, lotion do ciała z tej samej serii zapachowej co żel. 
J.S.Douglas Söhne, Shower Gel Vitamine&Shea Oil, żel pod prysznic o bardzo fajnej, dosyć dużej pojemności i przyjemnym zapachu. Olejek shea sprawia, że skóra staję się gładziutka a witaminy zawarte w żelu dodatkowo ją odżywiają.
Douglas, XS Small, Velvety Body Lotion, delikatne mleczko do ciała, pojemność też dosyć duża, jak na miniaturkę. Balsam fajnie nawilża, zawiera ekstrakt z kwiatu wiśni i lotosu. Ładnie, delikatnie pachnie, jest idealny po depilacji :)
Douglas, Nails, Hands, Feet, Anti-Aging Handbalm, krem do rąk przeciw starzeniu się skóry ;) Można i takie cuda se sobą wozić ;) Ale szczerze, krem jak krem.. Miło się nim posmarować :)
Douglas, Beauty System, DBS Complex, Multi Talented Serum, wielozadaniowe serum, które zawiera wszystkie składniki aktywne, w skoncentrowanej formie. Ekskluzywny produkt. Daje skórze rozświetlenie i doskonałe nawilżenie :) szkoda, że jest go tak mało ;)
Venus, Aqua 24 Face Cream, krem na dzień, nawilżający, do twarzy. Przyjemnie się wchłania, delikatnie, miło pachnie. Mojej skóry nie podrażnił.
Douglas, Beauty System, Perfect Complexion Exfoliating Cream, DBS Complex, złuszczający krem do twarzy, a raczej delikatny peeling, zawierający mikrodrobinki, które mają działanie wygładzające i nawilżające. Potem dobrze jest nałożyć sobie serum z tej samej serii ;)
Douglas, Naturals, Face Cream Day with Argan Oil, miniatureczka kremu na dzień, produkt, którego nie widziałam w polskim Douglasie, wege kosmetyk, z certyfikatem Bio. Miło mieć :))
Toni Gard, My Honey, żel pod prysznic, owocowy, słodki i perfumowany. Zawsze się przyda. 




W każdej podróży przydatnym produktem są zawsze chusteczki nawilżające. Doskonale nadają się do szybkiego odświeżenia, czy zmycia makijażu w ekstremalnych warunkach.. Oprócz takich do twarzy, czy ciała, bardzo lubię też zabierać ze sobą dwustronne chusteczki peelingujące z Cleanic, które moja buzia bardzo lubi. 


Tak jak widzicie, ja mam w czym wybierać. Zachęcam Was dlatego do gromadzenia takich miniaturek albo próbek różnych produktów. Nie musimy od razu otwierać wszystkich, poza tym one też mają całkiem długie daty ważności, więc nie ma obawy, że zmarnują się tak szybko.. Oprócz Sephory i Douglasa, fajne pomysły oferuje nam także Rossmann, czy też inne drogerie. Najważniejszym plusem jest to, że oszczędzamy kupę miejsca w naszym bagażu, a nasza skóra mimo to nie odczuje żadnego dyskomfortu, czy braku właściwej pielęgnacji, a dodatkowo, często zdarza się, że miniaturowe produkty zdobywają nasze serce, i potem często goszczą z powrotem, ale w wersji pełnowymiarowej ;))




Majówka czas start! Macie już jakieś plany? Ja wybieram się na kilka dni do Gdańska, ale tydzień po Majówce - by uniknąć przesadnych tłumów, dzisiaj odpoczynek w domku, ale od jutra pewnie też gdzieś powędrujemy.. może w Góry... <3



czwartek, 11 grudnia 2014

Kalendarz Adwentowy z Douglasa / Zawartość pierwszego tygodnia

Dzisiaj przychodzę do Was z błyskawicznym, superszybkim postem, w którym pokażę Wam cudeńka, jakie pojawiły się w pierwszym tygodniu użytkowania mojego adwentowego kalendarza z Douglasa. Kalendarz nabyłam w pierwszej połowie listopada, i godnie przeczekał prawie miesiąc, bym teraz mogła cieszyć się jego zawartością. Nie powiem, kusiło mnie czasami, ale potem na szczęście w natłoku obowiązków i spraw na głowie po prostu o nim zapomniałam (choć wisiał na ścianie w centralnej części pokoju ;)). Jeśli ktoś ma ochotę, to o kupnie kalendarza pisałam <t u t a j>.
Cały ten tydzień przeleciał szybko, powiedziałabym nawet, że masakrycznie szybko. Przybyło parę codziennych problemów, brak czasu na wszystko no i zepsuta pralka, no bo nie miała przecież kiedy się zepsuć, tylko akurat teraz. ;) Latanina po sklepach, kupno  i wybieranie nowej zatraciło moją głowę na amen.. Tymbardziej co wieczór cieszyło mnie otwieranie kolejnego, małego kartonika. Miniaturki produktów zawarte w kalendarzu (te pierwsze siedem) jakoś szczególnie nie powaliły mnie na kolana, mam nadzieję, że z każdym kolejnych tygodniem kalendarz się rozkręci ;)) Jednak mimo to, miło by było co wieczór otwierać i wyciągać kolejny produkt. 




Toni Gard 'My Honey,
żel pod prysznic, 
przyjemny, romantyczny zapach kwiatów i owoców. Jednak pojemność mała, starczy na góra ze dwa użycia, więc nie zdążyłam zbytnio poszaleć ;) 150 ml kosztuje 59 zł, trochę przesada, bo to jednak żel pod prysznic...

Absolute Douglas Nails, 
bezbarwny lakier do paznokci,
mam nr 21 Never Topless,
produkt pełnowymiarowy, fajny lakier nawierzchniowy, już malowałam nim paznokcie, lakier daje ładny efekt już po pierwszej warstwie. Kosztuje około 18 zł. fajne jest to, że ma zdejmowaną 'pokrywkę', i dopiero pod nią odkręca się słoiczek. 

Venus, Cleansing Milk,
Mleczko kosmetyczne,
produkt niedostępny u nas w Polsce (przynajmniej nie widziałam nawet w żadnej drogerii internetowej), na stronie douglasa znajdziemy informacje, że 200 ml kosztuje niecałe 7 euro. Miniaturka zawiera 50 ml produktu, więc całkiem sporo. Bardzo się cieszę, że mogę wypróbować ten produkt, bardzo ładnie pachnie i nie podrażnia, dobrze zmywał też makijaż :))



Douglas, Nails, hands, feet,
Anti-aging handbalm,
krem do rąk przeciw starzeniu się skóry dłoni. 
Fajna, różowa mazia, która bardzo fajnie nawilża dłonie. Mała pojemność idealna, żeby wrzucić do torebki. Kolejny produkt marki Douglas, z bardzo fajnym, bogatym składem. Ma składniki odżywcze, takie jak: olej sezamowy, masło shea, pantenol, aloes i alantoinę. Pełnowymiarowy krem kosztuje 39 zł za 100 ml, tutaj mamy 30 ml, więc nie jest źle ;)

Artemis Men,
Hair&Body Wash,
szampon i żel pod prysznic w jednym. 
Dałam mojemu Marcinowi, ale uśmiał się troszkę, że nie wie, czy starczy mu na raz ;) Miniaturka ma 30 ml, pełnowymiarowy produkt ma 270 ml i kosztuje 55 zł. Pachnie specyficznie, jak większość żeli dla mężczyzn, energetycznie. 

Douglas Eyes, 
Endless Lashes Mini Mascara, Intense Black,
maskara ze szczoteczką w kształcie stożka, pogrubiająca i wydłużająca, 
miniaturka to 3,5 ml. Szczoteczka dosyć kosmiczna, potrzeba trochę wprawy, żeby nie uciapać sobie całej powieki. Tusz jak na razie na kolana mnie nie rzucił, ale zobaczymy.
Pełnowymiarowa maskara kosztuje obecnie na promocji 34 zł. 

Douglas Naturals, 
Face Cream Day,
krem do twarzy na dzień, przeznaczony dla cery normalnej (jest jeszcze wersja dla wrażliwej). Ma przynosić skórze nawilżenie, energię i ochronę. Zawiera olej sojowy, oliwę z oliwek i masło shea. Produkt posiada certyfikat BIO. 
Tubka niestety dosyć mała, 10 ml. Pełnowymiarowy produkt ma 50 ml i kosztuje 105 zł (!!! masakra, jak za douglasowski krem) :))



Tak, jak pisałam wcześniej, zawartość kalendarza jakoś szczególnie mnie nie powaliła na kolana, ale była baaaardzo miłym wieczornym rytuałem, który kończył każdy mój dzień. Dzięki temu zasypiałam codziennie w dobrym nastroju ;)) ...bo czasami zwykłe duperele i drobnostki wystarczą, by wywołać uśmiech na twarzy. 
Idę rozpakować kolejne okienko. Dobrej nocy! :)))